Ostatnio pomyślałam, że warto zużyć resztkę tkaniny obiciowej, którą oddał nam tapicer po metamorfozie naszej kanapy 😉 Zawsze bardzo mnie cieszy kiedy wycuduję coś nowego, a tym razem powstały sowyyy 😁 Jak na magistra historii szyję chyba całkiem nieźle 😜😁 Na zdjęciu tego nie widać, ale one są spore. Duża ma 47cm bez stópek, a
mała 34 cm. Nie ukrywam, że mam ochotę na więcej szarych cudaków (nie
tylko sówek) ale o tym w przyszłości 😉😁 Spokojnej nocy i do następnego ... 👋
Ps. Córka nazwała je Ambroży i Alojzy Puchacz 😁 Niedawno skończyła czytać Akademię Pana Kleksa także ten.... 😉
 |
| Sowy handmade |
|
|
|
|
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz